ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku

ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku 14.04.2010
Jak przerobić samochód benzynowy na elektryczny? Wystarczą dobre chęci, wiedza techniczna oraz chętni do pracy, zorientowani w temacie znajomi.

Dzięki inicjatywie i pasji w Nisku powstał pierwszy samochód elektryczny. Zrobili go a właściwie przerobili uczniowie z Regionalnego Centrum Edukacji Zawodowej pod nadzorem nauczyciela informatyki pana Grzegorza Flisiaka, który zgodził się udzielić nam wywiadu.
Samochód niebawem będzie jeździł a nasza redakcja już dostała zaproszenie na jazdę testową:)

Redakcja Green Cars: Skąd pomysł na stworzenie samochodu elektrycznego?

Grzegorz Flisiak: Pomysł rodził się w mojej głowie dość długo (około 2 lata). Silniki elektryczne są o wiele sprawniejsze od spalinowych, są cichsze no i najważniejsze ekologiczne, (chociaż niektórzy twierdzą, że wyprodukowanie energii elektrycznej do samochodu powiązane jest z większą emisją dwutlenku węgla w stosunku do spalinowego – ja twierdzę, że łatwiej będzie wielkim elektrowniom ograniczać jego emisją niż zwykłym użytkownikom). Do tej idei przekonałem się czytając artykuł w prasie motoryzacyjnej mówiący o osobach już jeżdżących takimi pojazdami (m. in. o Panu Zbigniewie Kopciu z Gdańska, który jako pierwszy w Polsce zarejestrował traki samochód i jest autorem chyba najdłuższego jednorazowego przejazdu takim samochodem na trasie Gdańsk-Warszawa). Stwierdziłem - skoro inni to potrafią, to dlaczego mi nie miało by się udać i zacząłem szukać dokładniejszych informacji o konwersji auta spalinowego na elektryczne. Z pomocą oczywiście przyszedł internet gdzie mogłem rozszerzać swoją wiedzę na ten temat.

R:  Jak długo trwają prace nad projektem i ile osób w nim bierze udział?

G. F.: Na jesieni 2009 roku podjąłem decyzję - ROBIĘ SAMOCHÓD ELEKTRYCZNY. Udało mi się zarazić tą ideą kilku uczniów ze szkoły, w której pracuję a mianowicie z RCEZ w Nisku. Byli to Radosław Čonka, Tomasz Dutka i Adrian Gorczyca. Niestety Adrian zrezygnował i zostało nas trzech. Natomiast z pomocą przyszli też koledzy z pracy: pan Marian Chrapko (udzielił mi wiele cennych porad z zakresu elektryki i elektroniki) i Leszek Bednarz, z którym wiele problemów konsultowałem i co najważniejsze wykonałem przeróbkę silnika (dzięki Leszek). Pierwszym zakupem był silnik elektryczny pochodzący od wózka widłowego (wydatek kilkuset złotych) o mocy 10kW (chwilowo jest w stanie wygenerować nawet 20kW) zasilany napięciem 75-84V i ważący 47kg. Następny krok to wybór samochodu. Zakładając niskie koszty projektu wybór samochodu nie był wcale prosty. Samochód powinien być jak najprostszy konstrukcyjnie, (czyli kilkunastoletni, bez zaawansowanej elektroniki, a najlepiej bez niej), a zarazem w pełni sprawny technicznie. Wstępnie zastanawiałem się na Cinquecento, ale nie spełniał by on wymagań samochodu w pełni użytkowego, ponieważ mógłby być zarejestrowany, jako dwuosobowy, a ja potrzebuję pojazdu dla czterech. Ostatecznie postanowiłem przerobić mój własny samochód, którym codziennie dojeżdżałem do pracy -leciwego Vw Jettę. W trakcie doboru samochodu nadarzyła się okazja kupna nowych akumulatorów żelowych w atrakcyjnej cenie od Pana, który miał je zamontować do elektrowni wiatrowej, ale okazały się dla niego za małe. Zakupiłem, więc 7 żelowych akumulatorów trakcyjnych o pojemności 105 Ah na łączne napięcie 84V o łącznej masie niespełna 300kg. Był to największy wydatek na kwotę niespełna 4000 zł (największą częścią kosztów w takiej przeróbce są zawsze akumulatory). Mogliśmy, więc przystąpić do wstępnych prac. Wymontowaliśmy silnik spalinowy wraz z osprzętem, układem wydechowym, chłodzenia, zasilania paliwem i kompletną instalację gazową. Czyli "odchudziliśmy" auto ważące 950kg o około 200kg. Następnym krokiem było przygotowanie połączenia silnika elektrycznego z oryginalną skrzynią biegów, ale nie w ten sposób jak robi większość ludzi dokonujących konwersji, czyli bezpośrednio z wałkiem skrzyni biegów. My postanowiliśmy pójść dalej, a mianowicie pozostawiliśmy mechanizm sprzęgła, aby jazda takim pojazdem była jak najbardziej zbliżona do jazdy zwykłym "benzyniakiem".
Zakup materiałów i wykonanie takiego połączenia to kolejny wydatek rzędu 1000zł. Po sprzężeniu silnika ze skrzynią i dorobieniu mocowania silnika do nadwozia pierwszą naszą myślą było - CZY TO W OGÓLE ZADZIAŁA. Podłączyliśmy na próbę kilka zwykłych akumulatorów od naszych samochodów i .... OKAZUJE SIĘ, ŻE NASZE DZIEŁO NA PRAWDĘ JEŹDZI!! Nie tylko w przód i w tył, ale potrafi nawet zapiszczeć oponami na wybrukowanym podjeździe. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. W międzyczasie kupiłem ładowarki do akumulatorów (używane ładowarki od stacji przekaźnikowych telefonii komórkowej). Następnie zabraliśmy się za montaż akumulatorów w samochodzie. Do obszernego bagażnika (w oryginale prawie 500 dm3 pojemności) powędrowały 3 akumulatory, zaś z przodu w komorze silnika 4 trakcyjne i zwykły akumulator do zasilania świateł i innych urządzeń pokładowych. Główny ciężar montażu wziął na siebie Radek i powiem, że wywiązał się z tego zadania bardzo dobrze.
W międzyczasie wziąłem się za silnik. A dlaczego? Oryginalny silnik od wózka widłowego przeciwny kierunek wirowania w stosunku do silnika spalinowego. Należało, więc zamienić jego obroty wirowania. Brzmi to całkiem prosto - a wcale takie nie jest. Na szczęście miałem z kim konsultować takie problemy by wychodzić z nich obronną ręką.

 R: Jakie do tej pory były koszty przeróbki takiego samochodu, pewnie macie
 mnóstwo sponsorów.

G. F.: Jeśli chodzi całkowite koszty przeróbki to według naszych założeń powinniśmy się zmieścić z dużym zapasem w kwocie 10000zł wliczając koszty samochodu (w tym przypadku był mój prywatny) i innych podzespołów i robocizny. Na dzień dzisiejszy projekt jest w trakcie realizacji i poniesione koszty są na poziomie 6000zł, więc nie jest źle. Jeśli chodzi o sponsorów to nie mamy żadnego. Wszystkie główne elementy daję własne bądź kupuję za własne oszczędności.

R: Można, zatem stwierdzić, że to Pan jest głównym sponsorem projektu?


G. F.: (śmiech)

R:  Ile można przejechać samochodem na jednym doładowaniu?

G. F.: Według moich obliczeń na jednym ładowaniu akumulatorów powinienem być w stanieprzejechać do 50 km w ruchu miejskim (przyspieszanie i zwalnianie), czyli zgodnie z  założeniami dojechać do pracy, potem powrót do domu (no i po drodze zakupy, dzieci ze szkoły itp.) i podłączenie do sieci na noc w celu naładowania akumulatorów. Co do maksymalnej prędkości opieram się na danych właścicieli takich pojazdów twierdzących, że jest możliwe osiągnięcie 150km/h. Moje obliczenia mówią o wartości na poziomie 140km/h ale bardzo nieekonomiczne. Standardowa prędkość podróżna powinna wynosić około 80 km/h, co na realia miejskie jest i tak za dużą wartością. Patrząc inaczej, na drogach pozamiejskich samochód taki na pewno nie będzie "zawalidrogą". Najciekawszy jest fakt, iż szacowany koszt przejazdu 100 km powinien zamknąć się w kwocie 5zł (czyli około 1 litra benzyny). Idąc dalej, wyliczając wszystkie koszta poniesione na eksploatacją takiego samochodu (łącznie z kosztami konwersji) w przeliczeniu na przebieg, który mogą wytrzymać akumulatory, czyli około 50000km, mogą być na poziomie 14zł/100km - inaczej mówiąc 3l/100km (w obliczeniach nie były brane niższe koszty ubezpieczenia i serwisowania).


R: Gdzie Pan ładuje swój samochód i ile trwa czas naładowania akumulatorów?

G. F.: Docelowo samochód będzie ładowany w moim garażu a czas ładowania powinien trwać około 8 godzin (można było by go skrócić dysponując mocniejszą i nowocześniejszą ładowarką, a co za tym idzie droższą)

R: Kiedy będzie można zobaczyć ElectroJett na ulicach?

G. F.: Mam nadzieję, że wszystkie nasze testy wypadną pomyślnie i za kilka tygodni udamy się do urzędów w celach jego zalegalizowania i zaczniemy nim jeździć po drogach publicznych

R: Czy planuje Pan wraz z zespołem kolejne projekty?

G. F.: Chodzą nam po głowach różne pomysły, ale większość rozbija się o barierę finansową. Gdybyśmy pokonali tą barierę dzięki ewentualnym sponsorom to moglibyśmy się pokusić o pojazd będący w stanie pokonywać dystanse rzędu 400km i większe na jednym ładowaniu (czyli ładowalibyśmy samochód na weekend i przez cały tydzień dojeżdżali do pracy). Oczywiście pozostaje kwestia odzyskiwania energii z hamowania, takie sprawy jak baterie słoneczne lub ładowanie akumulatorów z wykorzystaniem elektrowni wiatrowych (wtedy koszty przejechania 100 km były by równe 0zł - jeździlibyśmy, przy pominięciu kosztów tych urządzeń, za darmo).

 

 



Skomentuj

Komentarz:
  Ocena:
Podpis:

rs232
07.01.2011 21:39
chcesz sam przerobic swoje auto spalinowe na elektryczne, konwersje samochodów i innych pojazdów, osprzet niezbedny do konwersji, silniki i sterowniki, BMS zapraszam na http://www.rs232.com.pl i http://www.rs232.pl , koszt przejechania 100km autem elektrycznym to 5zł
zx
30.11.2010 09:22
zxc
bms
30.11.2010 09:22
Jak najbardziej projekt bardzo fajny - oby jak najwiecej takich aut elektrycznych jezdzilo po naszych dorga. Faktem jest dosc spora cena za konwersje auta w specjalistyczny sposob. Do tego wymagana jest dość zawansowana technologia, mam na mysli diagnostyke baterii, sterownik dislnika DC, akumulatory.
http://rs232.elektroda.eu
Darek Baczewski
28.09.2010 00:12
No Grzesiu to się postarałeś
dbacz@wp.pl
Acid
19.05.2010 14:11
Mam nadzieję, że znajdą godnego sponsora, mają niezły zapał do pracy i wiele pomysłów na działanie, a to zawsze dobrze wróży ;) 5/5 Dla was.

Galeria ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku

ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku ElectroJett - pierwszy samochód elektryczny w Nisku


Inne wiadomości z działu Polska: